— Niech mają, niech mają. A nafty do jedzenia, jak mi się uda — powiedziała.

— Wyłącz dzwonek.

— Nie. Nie wyłączę.

— Ale ja mam dość. Chcę czytać gazetę.

— Zapominasz, że śmierdzą ci nogi. Jak kozioł śmierdzisz.

— Jak nie wyłączysz tego dzwonka...

— To co?

— To zbiję talerz.

— Spróbuj.

Brzęk. Talerz poszedł na podłogę.