— Odsuń się, odsuń.

— Właśnie nie. Właśnie.

— Ty cuchnąca...

— Policja, policja. On dusi.

Charczenie. Brzęk szkła. Ona wpada na mnie. Histerycznie.

— Ratuj przyjacielu, mój złoty.

Edka zdyszany:

— Jak nie przestaniesz krzyczeć... Milcz. Milcz!

Twarz robi się niebieska.

To się widać powtarza.