— Potrzebuję bodźca, a pan jest bodźcem.

— Ale co ja zrobię z klozetem?

Z jej strony cichy śmiech. Wygięcie warg.

W tej chwili słyszę jak ci z nocnikiem uszczęśliwieni pluskają się w muszli.

— Ale pani Cin kupiła mnie na szuku, zresztą nie umiem chodzić.

— Ja mieszkam w machlulu25, to są te drewniane domki na stoku morza. Barak numer trzydzieści osiem. Przyjdzie pan?

— Ale ja nie mogę. Pani ciocia...

— Już znam tę piosenkę. Gdy przyjdziesz, dostaniesz jabłko. I będziesz widział, jak maluję. Wystarczy.

Głos pytający zza drzwi:

— W którym kierunku pani idzie?