— Zapłać za nas.

Wyszła właścicielka kawiarenki, z jednym zębem na przodzie, tylko jednym, z płaską piersią. Powiedziała po polsku:

— Pan płaci siedem piastrów.

Zainkasowała siedem piastrów i odeszła.

Batia z młodzieńcem wstali:

— Pójdziemy w stronę morza.

Młodzieniec zgodził się, a ja za nimi. W tej chwili dało się słyszeć wołanie:

Alte Sachen, alte Sachen32, stare rzeczy kuuupuuuję.

Batia krzyknęła:

— Heej! Stój.