— Czy Roland w rozmowie z tobą dotykał już rzeczy głównej?

— Co przez to rozumiesz?

— Sprawy majątkowe.

— Nic mi o tym nie mówił i ja też o nic go nie pytałem.

— Bezinteresowność ta przynosi ci zaszczyt. Jednak trzeba będzie o sprawach tych pomyśleć.

— Po co! Brat przyjął mnie jak najgościnniej; wszystkie potrzeby moje opatrzył, czegóż więcej mam od niego wymagać.

— O poeci! — uśmiechnął się Cyrano. — Jak mało wymaga ten naród od życia! Na szczęście dla ciebie ja tu jestem.

— Cóż zamierzasz czynić?

— Ależ do licha, zamierzam zapewnić ci byt niezależny na dziś i na jutro; zamierzam tak urządzić twoje interesa29, abyś bratu nie potrzebował nic zawdzięczać, lecz był mu we wszystkim równy. I w tym celu właśnie...

— Co w tym celu?