— Mam dobrą pamięć, jaśnie panie. Jaśnie pan mówił mi o powrocie swego brata i o pewnych kłopotach, jakie ma z tego powodu.

— Mówiłem także, że będziesz mi potrzebny.

— Przyszedłem właśnie — oświadczył po prostu Rinaldo z odcieniem dumy w głosie.

— W ciągu tygodnia — podjął Roland — nie będzie w tym domu innego pana prócz mnie.

— Tak prędko? — zauważył powiernik. — Zdaje mi się, jaśnie panie, żeśmy to przygotowali na później.

— Zmieniłem zamiar — oświadczył krótko Roland.

— W takim razie wypada nam już tylko zastanowić się nad środkiem uczciwego pozbycia się młodzieńca.

— O to mi właśnie chodzi.

— Mamy tu najpierw: całkowite i ostateczne usunięcie zawady...

— Nie, nie chcę rozlewu krwi... na teraz przynajmniej.