Cyrano, który siedział dotąd w zupełnym milczeniu, przy ostatnich słowach Cygana podniósł się i stając przed nim, groźnie zawołał:

— Kogo ty chcesz wywieść w pole, Egipcjaninie przeklęty? To musi być wyjaśnione.

Brat Zilli zgiął się z uniżonością nieco ironiczną przed pytającym i odrzekł:

— Mówię świętą prawdę, jasny panie.

— Kłamiesz! — wykrzyknął wówczas Ludwik, wychodząc na chwilę z odrętwienia. — Czyż nie masz w ręku dowodów stwierdzających moje pochodzenie?

— Prawda! — poparł przyjaciela Cyrano — odnośne świadectwo zapisane jest w księdze rodu starego Joela. Zapamiętaj to, mości starosto.

Jan de Lamothe uśmiechnął się znacząco i zapytał:

— Czyś waćpan widział, panie de Bergerac, księgę, o której mówisz?

— Nie.

Starosta wzruszył ramionami i zwracając się do Ludwika powtórzył: