— Księga starego Joela, twego ojca. Ta księga istnieje, ta księga znajduje się tu, w tym mieszkaniu, tę księgę chcę kupić od ciebie, Zillo.
Cyganka uśmiechnęła się wzgardliwie.
— Targi? — zapytała. — Ze strony Kapitana Czarta, Cyrana Nieustraszonego, groźba wydałaby mi się rzeczą właściwszą i szlachetniejszą.
— Nie walczmy na słowa, moja piękna. Przyznajesz, że ta księga jest w twoim posiadaniu?
— Nic nie przyznaję.
— Pozwolisz, w takim razie, że jej poszukamy.
— W moim mieszkaniu?
— Tak.
— Otóż to postępowanie szlachetne i w sam raz odpowiednie dla szlachcica.
— Nie zawsze można być szlachetnym, moja miła. Kiedy przez ohydne kłamstwo gubiłaś Manuela, gdzie była wówczas twoja delikatność?