Esteban, pozostawszy z towarzyszami, spojrzał na nich, czyniąc znaczący ruch głową.

— Wiecie — rzekł — com mu zaproponował?

— Co takiego?

— Pojedynek przy latarni.

— Cóż stąd?

— Nie byle kto, moi kochani panowie, może się bić w ten sposób. Trzeba do tego znać wszystkie subtelności szermierstwa. Myślałem, że mi dacie do zakłucia pisklę, tymczasem, jak mi się zdaje, będę miał do czynienia z opierzonym już dobrze kogutem.

— Do kroćset! — mruknął Rinaldo — a jeżeli on pana zabije?

Zbir uśmiechnął się lekceważąco.

— Bądź spokojny, kochany panie. Zobaczysz dziś wieczorem, jak to według wszelkich prawideł kładzie się swego zapaśnika tak, aby nie mógł się już podnieść.

Castillan spędził resztę dnia w wynajętej izdebce, gdzie napisał długi list do Cyrana.