— Masz tu zatem pistola; przyda ci się.

Pietrek wyciągnął rękę, ale drżała mu tak silnie, że omal nie upuścił pieniądza.

Nie zdziwiło wcale Cyrana to drżenie. Jednak zapytał:

— Dlaczego drżysz, mój chłopcze?

— To z wielkiego szczęścia, mój jegomość! Jeszcze nigdy nie miałem tyle pieniędzy na własność.

— Jeśli tak, to mógłbym cię uczynić bardzo szczęśliwym.

— Ciekawym jak?

— Gdybyś spełnił to, czego od ciebie żądam, dostałbyś dwadzieścia takich samych pistolów, które byłyby twoją własnością, jak ten oto kapelusz, co go masz na głowie.

— Co też jegomość wygaduje! Dwadzieścia pistolów? Alboż ja mógłbym tyle schować przy sobie?

— Przekonasz się, gdy zrobisz, o co cię poproszę.