— Zjesz z nami obiad, panie de Bergerac?
— Nie. Ulatniam się!
— Tak prędko?
— Czekają na mnie w Pałacu Burgundzkim.
— Przysiągłbym, że to tylko wymówka.
— Wymówka ta ma ciało i kości. Jest nią Sulpicjusz Castillan, dzielny chłopiec, który przepisuje moje wiersze i roznosi listy.
— A więc Sulpicjusz Castillan poczeka na ciebie...
— Zostań pan, proszę! — przybyła na pomoc ojcu Gilberta. — Po obiedzie uraczysz nas kilkoma rozdziałami swojej ostatniej pracy.
— Tam, gdzie pani rozkazujesz — odrzekł dwornie poeta — wola moja kruszy się na atomy. Pozostaję zatem. Czy zgadzacie się, panie, abyśmy przed obiadem przeszli się po Nowym Moście? Podobno Brioche pokazuje tam farsę, w której wystawia moją osobę w sposób wielce złośliwy, ku niezmiernej uciesze gapiów i włóczęgów.
Cyrano wyliczał w dalszym ciągu uciechy, jakie można było owego ranka znaleźć na Nowym Moście, gdy nagle nader żywo zajęło go co innego.