W mroku dojrzeli niewyraźne kształty jeźdźców, pochylonych i prawie leżących koniom na karkach.
— A to im pilno! — zauważył obojętnie Rinaldo, dopijając swego kieliszka. — Idźmy za ich przykładem, kolego Ben Joelu, i nie traćmy drogiego czasu. Wyłożę ci w drodze, w jaki sposób zamierzam zakończyć tę całą awanturę.
Sługa hrabiowski posadził Cygana za sobą i ruszyli obaj drogą do Saint-Sernin.
Trzeba im było godziny, aby nie spiesząc się zbytecznie, mogli drogę tę przebyć.
Jadąc rozmawiali.
— Jakiż jest twój plan? — zapytał Ben Joel.
— Bardzo prosty. Czy znasz dom proboszcza?
— Od piwnicy do strychu i w najdrobniejszych szczegółach.
— Czy wiesz, gdzie przechowuje on pismo hrabiego de Lembrat?
— W dębowej szafie za łóżkiem.