— Chcesz pan dowodu? — przerwała Cyganka.
— Alboż go posiadasz? — spytał Cyrano zaciekawiony.
Zilla wydobyła spod okrywki księgę zabraną z domu i nic nie mówiąc, położyła ją przed poetą.
Był to gruby zeszyt pergaminowy w prostej, lecz mocnej oprawie, którego pierwsze karty nosiły datę bardzo już odległą.
Zeszyt ten całkowicie zapisany był po cygańsku.
Cyrano otworzył go i przewracając końcem palca karty, przyglądał się ciekawie dziwacznym hieroglifom, którymi były pokryte.
— Cóż to za gryzmoły? — spytał wreszcie.
— Pan wie dobrze. Przynajmniej domyślać się pan powinien.
— Księga Ben Joela?
— Tak.