Tancerka, z zaspanymi jeszcze oczyma, przybyła w dziesięć minut później.

Cyrano otworzył księgę Ben Joela i wskazując palcem miejsce naznaczone przez Zillę, zapytał:

— Powiedz mi, co to znaczy?

Marota przeczytała i bez namysłu przetłumaczyła wskazane sobie zdania.

Tłumaczenie jej zgadzało się prawie co do słowa z tamtym.

Cyrano zamknął księgę i rzekł z uśmiechem:

— Tak, to znaczy rzeczywiście to samo. Dziękuję ci.

Wkrótce potem sławetny Gonin ujrzał poetę wychodzącego z mieszkania. Castillan siedział w izbie gościnnej i zajadał z apetytem śniadanie.

— Idę do hrabiego — oznajmił swemu sekretarzowi poeta. — Nie wychodź przed mym powrotem i czuwaj nad tym, aby twej protegowanej na niczym nie zbywało.

— Bądź spokojny, mistrzu — pośpieszył zapewnić Castillan z zapałem, który na usta Cyrana sprowadził uśmiech znaczący.