— Ech, nic! Prawdę mówiąc, nie powinienem tam wtykać mojego nosa!

— Ależ mów, proszę cię.

— Otóż chciałem, abyś mi wytłumaczył: co znaczyła ta heca w ogrodzie?

— Jaka heca?

— Ta siarczysta improwizacja zwrócona do owej pannicy.

— Myślę, żeś odgadł jej znaczenie?

— Więc ty się naprawdę w tej sikorce zakochałeś?! — wykrzyknął Ben Joel niezmiernie zdziwiony.

— Tak — odrzekł Manuel głosem głębokiego przeświadczenia.

— Diabli nadali! A do czegóż cię to doprowadzi?

— Do niczego.