— Ben Joelu — rzekła — księgi, o której mówisz, już tu nie ma.
— Zabrano ci ją?! — ryknął Cygan.
— Nie. Sama ją dałam!
— Ty?
— Dałam ją panu de Cyrano.
— Nędznico!
Zbój, wściekłym gniewem uniesiony, rzucił się na siostrę z podniesioną pięścią.
— Nędznico!
Nie drgnęła nawet i tylko oczy, pełne błyskawic, utkwiła w oczach Cygana, powstrzymując go w miejscu magnetyczną siłą...
Ręka mu opadła; uczuł się pokonanym.