— Dobrze pan spałeś? — spytał go margrabia.

— Wybornie.

— Rozmowa z Cyranem zakończyła się w sposób pomyślny dla ciebie?

— Jak najpomyślniejszy.

— Obawiałem się jakichś niepotrzebnych nieporozumień. Nasz przyjaciel Sawiniusz był wczoraj jakiś dziwny...

— To nic. Porozumieliśmy się w kilku słowach. Cyranowi zdawało się, że znalazł w Perigord, gdzie bawił przed kilkoma dniami, kilka dowodów mających jakoby osłabiać winę jego protegowanego; jedna chwila wystarczyła mi, aby go przekonać, że się najzupełniej myli.

— Czy nas dziś odwiedzi?

— Nie wiem.

— Będziesz pan się z nim widział?

— Prawdopodobnie. Teraz, gdy już ani jedna chmurka nie przyćmiewa naszego stosunku, nie widzę, dlaczego mielibyśmy się wzajemnie unikać.