— Tak jest.
— Z tego samego plemienia, co i ty?
— Tak sądzę...
Cyrano ścisnął rękę Ben Joela jak kleszczami i przeszywając go surowym wzrokiem, rzekł z mocą:
— Pewnyś tego?
— Na co to pytanie? — odparł Cygan z widocznym pomieszaniem.
— Ja bowiem o pochodzeniu Manuela sądzę inaczej!
— Cóż jasny pan sądzi?
— Że to jest dziecko skradzione!
— Skradzione! — powtórzył Ben Joel, blednąc mimowolnie.