Cień przemknie, ślizgający się przez interwały,
Muzy, sunącej w fałdach, rozwianych podłużnie,
Harmonijnie w gościńców blakniejącą próżnię.
I w tym boru, co zda się, wpółsenny i siny,
O, siostro moja, widmem, rozgrzeszonym z winy,
Duszom naszym wróciwszy wolność, w zmierzchu starej
Melodii odnajdziemy uśmiechnięte mary.