I w złotych skier kurzawie
Wirują, aż je skruszę;
Z mocarza na nędzarza,
Wywlekam drżącą duszę
I przed sąd Boga stawię!
Śmiga kosą po szyi Heroda, który pada na ziemię z okropnym wrzaskiem. Śmierć znika.
Z fałdów baldachimu wychyla się szatan w całej postawie i biegnie ku zwłokom Heroda, miotanym drgawkami śmiertelnymi.
SZATAN
I o cóż tyle wrzasku?
Chy! Chy! Ryba po piasku