Lipa kwitła przed nami w ogródku

I pachniała drobnem kwieciem złotem...

Gdym za rękę brał ją pomalutku,

Serce we mnie waliło jak młotem.

«Chciałabyś mnie?» — «Myślę, że bym chciała...»

— «Wierz mi, Jadwiś, że nam dobrze będzie».

— «Wierzę, panie...» A lipa słuchała

I słuchały nas kwiatki na grzędzie.

I nie kwiatki, i nie lipa sama,

Całe niebo słuchało nas z góry,