— Jest gorsza od panny Elizy Andrews — rzekła Ania. — Ale pomyśl: przeżyć całe życie z takim imieniem, jak Atosa! Każdy by od tego zgorzkniał. Powinna by spróbować wmówić sobie, że jej na imię Kordelia. Bardzo by jej to pomogło. I mnie to pomogło w czasie, gdy nie lubiłam imienia Ania.

— Józia Pye będzie zupełnie taka sama, gdy się zestarzeje — rzekła Diana. — Matka Józi i ciotka Atosa są kuzynkami. O Boże, cieszę się, że to już minęło. Jest ona taka złośliwa, że zaraża tym wszystko i wszystkich. Ojciec opowiada o niej taką komiczną historię. Kiedyś mieli w Spencervale pastora, który był człowiekiem bardzo dobrym i mądrym, ale trochę głuchawym. Zwykłej rozmowy w ogóle nie słyszał. Otóż w wieczory niedzielne odbywały się zebrania modlitewne, a każdy z parafian kolejno wstawał i wygłaszał modlitwę lub wypowiadał kilka słów w związku z jakimś wersetem biblijnym. Pewnego wieczora zerwała się ciotka Atosa. Nie wygłosiła ani modlitwy, ani kazania, lecz poczęła oczerniać wszystkich ludzi w kościele, wymieniając ich po nazwisku i wyliczając wszystkie spory i skandale z ostatnich dziesięciu lat. Zakończyła tym, że kościół w Spencervale nie podoba się jej i że nigdy już nie przekroczy jego progu. Wyraziła też nadzieję, że spadnie nań okropne przekleństwo. Potem usiadła bez tchu, a pastor, który nie usłyszał ani słowa z jej przemówienia, rzekł natychmiast pobożnym głosem: „Amen! Niechaj Pan spełni modlitwę naszej siostry!” Gdybyś słyszała, jak ojciec opowiada tę historię!...

— Jeżeli już mówimy o historiach, Diano — rzekła Ania znaczącym, poufnym tonem — czy wiesz, zastanawiałam się ostatnio nad tym, czy nie mogłabym napisać jakiejś krótkiej historyjki, historyjki, która by się nadała do druku.

— Naturalnie, że mogłabyś — rzekła Diana. — W naszym Klubie Powieściowym29 przed laty pisywałaś przecież tak zajmujące opowiadania!

— Nie ten rodzaj mam na myśli — uśmiechnęła się Ania. — Ostatnio myślałam o tym, ale nie miałam odwagi spróbować, bo gdyby mi się nie powiodło, byłoby to dla mnie zbyt upokarzające.

— Słyszałam, jak Priscilla opowiadała kiedyś, że wszystkie pierwsze opowiadania pani Morgan były odrzucane. Ale jestem przekonana, że twoich by taki los nie spotkał, Aniu, gdyż wydawcy dzisiejsi mają prawdopodobnie więcej rozumu.

— Małgorzata Burton, studentka ze starszego kursu w Redmondzie, napisała ubiegłej zimy opowiadanie, które zostało wydrukowane w „Kobiecie Kanadyjskiej”. Zdaje mi się, że mogłabym pisać przynajmniej równie dobre opowiadania.

— I chciałabyś, aby były drukowane w „Kobiecie Kanadyjskiej”?

— Wolałabym najpierw spróbować z większymi pismami. Wszystko zależy od tego, jakiego rodzaju opowiadanie napiszę.

— A jaka ma być jego treść?