— Też się jest czego bać! — zadrwił Tadzio. — Obie są młodsze od ciebie!
— Ale są większe — rzekła Tola.
— Nic ci nie zrobią. Chodź! Dobraś sobie! Kiedy będę dorosły, w ogóle nie będę chodził do kościoła. Dam sobie w niebie sam radę.
— Znajdziesz się gdzie indziej, jeżeli będziesz łamał przykazanie, by święcić dzień świąteczny — rzekła nieszczęsna Tola, idąc za nim niechętnie.
Ale Tadzio jeszcze się nie uląkł. Piekło było daleko, a pokusa rozkoszy rybołówstwa z Cottonami bardzo blisko. Tola oglądała się nieustannie za siebie, jakby lada chwila miała wybuchnąć krzykiem, a to psuło Tadziowi całą zabawę. „Powiesić te dziewuchy!” Tym razem Tadzio nie powiedział „wypatroszyć”. Nie pomyślał nawet o tym. Nie żałował jeszcze, że to raz powiedział, ale dobrze było nie kusić zanadto jednego dnia Nieznanych Sił.
Mali Cottonowie bawili się na dziedzińcu i powitali zjawienie się Tadzia okrzykami radości. Piotruś, Tomek, Adzio i Mira Cotton byli sami. Matka ich i starsze siostry wyjechały. Tola była rada, że przynajmniej zastała Mirę. Obawiała się, że będzie sama w tej gromadzie chłopców. Mira była prawie chłopcem — była takim łobuzem, jak i oni — ale przynajmniej nosiła sukienki.
— Przyszliśmy, żeby pójść na ryby! — oznajmił Tadzio.
— Hurra! — zawołali Cottonowie.
Natychmiast pobiegli poszukać robaków, a Mira szła na przedzie z miseczką cynową. Tola bliska była płaczu. O, gdybyż ten nikczemny Franek Bell nie był jej pocałował! Wtedy mogłaby się oprzeć Tadziowi i poszłaby do kościoła.
Nie odważyli się co prawda iść nad staw, gdyż zobaczyliby ich tam ludzie, idący do kościoła. Musieli się zadowolić strumykiem w lasku za domem Cottonów. Ale pełno tam było pstrągów i dzieci spędziły ranek wspaniale. Co prawda Tadzio był o tyle przezorny, że zdjął buciki i pończochy i włożył palto Tomka Cottona, żeby się nie pobrudzić. Tola była w rozpaczy. Szła za innymi od kałuży do kałuży, trzymając mocno Biblię i kwartalnik i z goryczą myśląc o kościele, w którym powinna się teraz znajdować. Mira zaproponowała jej, aby włożyła fartuch, ale Tola odrzuciła to z pogardą.