Nie beł żaden, bo wszytek lud na miecz puszczono

I jednego na wyspie nawet nie żywiono.

Drugiego dnia armata z portu wyjechała

I nazad ku domowi sztyry obracała;

Na którą wsiadł i Orland, myśląc z Irlandyej

Znowu się w swoję drogę puścić do Francyej.

78

Nic więcej nad dzień jeden nie chciał się tam bawić,

Wielkie królewskie prośby nie mogły nic sprawić;

Który go wściągał, na co pozwolić nie chciała