I wielkie, zawołane dzieła Orlandowe.

83

Po górach i równinach jedzie, utroskany

I barzo sfrasowany, grabia zawołany,

Gdy wjeżdżając do lasu jednego, wołanie

I żałosne usłyszy jakieś narzekanie.

Bierze, szablę i konia zwiera ostrogami

I skąd on dźwięk wychodzi, obraca wodzami —

Ale wam teraz o tem niechaj nie powiadam,

Bo to wszytko do drugiej pieśni wam odkładam.