Choć się wewnątrz na sercu gryzł wielką żałością

O piękną Angelikę, co mu z oczu znikła

Tak prętko, jako znikać nocna mara zwykła.

61

Skoro weń głowę ubrał, widzi i uznawa,

Że mu do zupełnego szczęścia nie dostawa

Naleść pannę, co mu się to ukazowała,

To, jako błyskawica, nagle zaś znikała.

Szuka po wszytkiem lesie, zwiedza wszytkie knieje;

A iż mu coraz to mniej zostawa nadzieje,