Zbyt żałosna i sama na się rozgniewana,

Czasem wszytkiem odkryta, czasem niewidziana,

Według, jako potrzeba jej ukazowała,

Przeciw wschodowi słońca pilnie pojeżdżała.

Przebywszy wiele krajów, kiedy to kończyła

Swoję drogę, na lesie młodzieńca trafiła,

Który leżał, w pół piersi raniony, na ziemi

Między towarzyszami dwiema zabitemi.

66

Ale was Angeliką nie chcę więcej bawić,