Król z Sarce swą chorągiew wszytkę ma czerwoną,

Na której beł srogi lew z gębą rozdziewioną,

W którą mu jego panna wędzidło wtykała

I nie broniącego się powoli kiełznała,

Siebie do straszliwego lwa przyrównywając,

A przez pannę, która go uzda, wyrażając

Nadobną Doralikę, cną córę możnego

Stordylana jedyną, króla granackiego;

115

Tę, co beł król tatarski, Mandrykard, wziął gwałtem,