Na brzegu stanął, głowę podparwszy na pięści,
Tak barzo zamyślony, że się zdał być taki,
Jako słup marmurowy albo kamień jaki.
40
Więcej, niżli godzinę, głową nachylony
Ku ziemi stał bohatyr w miejscu, zamyślony.
Potem począł żałośnie z tak ciężkiem wzdychaniem,
Z takiem płaczem narzekać i z takiem stękaniem,
Żeby beł mógł i kamień nawiętszej twardości
I najsroższą tygrzycę110 wzbudzić do litości;