A co jej mogło wadzić, o tem zamilczała.

Miał gospodarz koń piękny; o cenę pytała

I z niem się oń, nie mówiąc wiele, stargowała.

Nazajutrz barzo rano i nad zwyczaj wstali

I jeno co oświtło, z gospody jechali;

I jedną się doliną ciasną z pośpieszaniem

Puścili, a ona tuż przed niem albo za niem.

11

Z góry na górę jadąc i z lasu do lasu,

Wjechali na Pyrenę, z której może czasu