Wjechali w piękne łąki równiny przestronej,

Gdzie obaczyli pałac budowny, wysoki,

Jakiego w sobie nie ma świat, jako szeroki.

9

Wyszła była Alcyna z zamku i czekała

Przed bramą, gdzie Rugiera mężnego witała

Z twarzą401 pańskiej powagi, pańskiego pozoru,

Prowadząc go w pośrzodek bogatego dworu.

Ale i inszy wszyscy z takiem go witaniem

Przyjmowali, z taką czcią i ofiarowaniem,