Wtem mu wiedma na palec pierścień włoży mały,
Zaczem wszytkie go czary zaraz odbieżały.
Skoro przyszedł do siebie, tak beł zasromany,
Tak na się i sromotę swoję rozgniewany,
Żeby rad beł, żeby go w ziemię zakopano
Na sto łokci, by go w twarz tylko nie widziano.
66
Skoro tego uczona wiedma domówiła,
We mgnieniu oka na się swą postać włożyła;
Bo Atlantowej więcej było nie potrzeba,