Poszły i same tylko zostały sprosności.

71

Jako więc pospolicie często dziecię małe,

Kiedy schowawszy jabłko piękne i dojźrzałe,

Zapomni go — jakoż to bywa rzecz nie nowa —

I zaś z trafunku przydzie tam, gdzie je zachowa,

A zastawszy je zgniłe, barzo się dziwuje,

Że je inaksze, niż go odeszło, najduje,

I co się w niem kochało, co mu było miłe,

Uderza je o ziemię, kiedy widzi zgniłe: