I koń często wierzgając, zadkiem nań wymierzy

I mocno go w prawy bok nogami uderzy;

Ale i ptak, latając wielkiemi kołami,

Spadał na dół i twarz mu drapał paznogciami.

Rabikan wylękniony tak jest pełen trwogi,

Że ani ręki słuchać ani chce ostrogi.

9

Rugier zatem dobywa szable, przymuszony,

I żeby mógł uprzątnąć on szturm uprzykrzony,

Czasem sztychem, a czasem ostrzem sokołowi,