Padł pies, padł koń, sokoła pióra nie trzymały.

Rugier z tamtego miejsca odjeżdża wesołem,

Widząc, że śpi myśliwiec, koń i pies z sokołem.

12

Alcyna, skoro jej to doszło, jakiem kształtem

Uciekł i straży posiekł i przejechał gwałtem,

Tak była tą nowiną w sercu przerażona,

Że mało nie umarła, żalem zwyciężona;

Szaty darła, twarz sobie paznogciem drapała,

Nieostrożną i głupią siebie nazywała,