55
Wpadają i na miasta, murem otoczone,
I często je trzymają długo obleżone,
Choć to w nocy i we dnie strzegą ludzie zbrojni,
Zawżdy w trwodze i w strachu, zawżdy niespokojni.
Wsi pustkami zostały, z pól pouciekali
Oracze; ażeby się jako ratowali,
Do proroctwa wysłali swych radzić się, jeśli
Mogą być tego wolni, którzy tu odnieśli: