Ale ja już Alcynę w jej żalu opuszczę,

A do cnego Rugiera znowu się zapuszczę,

Którego, jako skoro567 przewoźnik szedziwy568

Wysadził na bezpieczny brzeg, jemu życzliwy,

Dziękując Bogu, że z tak nieuchronnej siły

Zdrowie uwiódł, do morza obrócił swe tyły

I wesół dalej poniósł ukwapliwe kroki

Po suchem piasku tam, gdzie zamek beł wysoki.

58

Piękniejszego, jako świat ciągnie się szeroko,