A teraz przy Londynie rano dnia jednego

Nad Tamizem zawściągnął źwierzęcia lotnego.

74

Kędy widział pod miastem na łąkach ochotne

Przemijające roty, jezne i piechotne,

Które się, w piękne hufce sprawione, pisały

I na dźwięk trąby, bębnów ogromnych mijały

Wszytkie przed zawołanem Jasnej Góry panem,

Który, jakom wam wyszszej powiedział, posłanem

Beł w te kraje o pomoc od oblężonego