Coraz to wypadając, to w zad ustępując,

Straszne znaki swej siły zawsze zostawując.

63

Siecze w prawo i w lewo i na ziemię mężne

Wali ludzie królewskie i piesze i jezne;

Ale nakoniec wszystek lud nań obrócony

Naciera nań, ściska go z tej i z owej strony.

Boi się na ostatek, by go nie zabrało

Morze, które go zewsząd prawie zalewało:

Już w lewe ramię ranny, już w rękę, już mdleje,