Wita go, uczciwości żadnej nie zostawia,
Którejby mu nie czynił, w pałacu go stawia,
Kazawszy z jego wolą do wieże prowadzić
Martana z Orygillą i strażą osadzić.
91
Potem poszli tam, kędy Gryfon postawiony,
Jeszcze beł nie wstał z łóżka, jako beł raniony.
Zapłonął się, ujźrzawszy brata, bo tak wiedział,
Że się o onem jego przypadku dowiedział;
A skoro pożartował trochę w onej chwili