Jako więc niedźwiedzica, kiedy łowiec śmiały

Na jej jamę napadnie, w końcu ostrej skały

Na wysokiem Krępaku stoi w wątpliwości

I mruczy to z wściekłego gniewu, to z litości;

Gniew jej i okrucieństwo radzi przyrodzone

Gębę, paznokcie, zęby skrwawić wyostrzone,

Miłość ją z drugiej strony miękczy i hamuje,

Że w pół gniewu wściekłego dzieci swych pilnuje.

8

Klorydan, który widzi, że go nie ratuje,