26

Tak litością wspłonęła nagle, tak pałała,

Kiedy go leżącego napierwej ujźrzała;

Potem widząc piękną twarz i gładką jagodę,

Obyczaje i grzeczność i jego urodę,

Poczuła, że ją gryzł mól z nienagła zakryty

I zajął się w niej płomień miłości obfity,

Który w niej z lekka palił serce zapalone,

W ogniu ciężkiej miłości wszytko utopione.

27