Trzeciego dnia sroższy wiatr sroższe niepogody

Przyniósł z sobą i ze dna wzburzył morskie wody,

Wziął żagiel i niósł go precz pospołu z wiatrami,

Że, co wiedzieć, gdzie poszedł z prętkiemi wichrami.

Kamienne i żelazne serce być musiało,

Które w onę złą chwilę bez strachu zostało;

Marfiza, która była zawżdy niestrwożona,

Próżno to, strachem była w on czas przerażona.

48

Galicyą1183 i Synaj1184 górę, Loret1185 z Rzymem