»»Prawie w ten czas, gdy kubek dawał Filandrowi,
»»Zawściągnąwszy mu rękę, rzekła doktorowi:
»»Nie dziwuj się, że się bać o małżonka muszę,
»»Którego tak miłuję, jako własną duszę;
»»I dla tego wolę być pewna, że tem twojem
»»Nie zawadzisz mu barziej jakiem złem napojem.
»»Przeto lepiej, doktorze, że go wprzód skosztujesz,
»»A dopiero uwierzę, że go nie zepsujesz«.
62
»Co rozumiesz, jako beł starzec pomieszany,