W sercu i w ustach beły u mężnej dziewice,

A wtem wzdychania wiatry a łzy, co spadały

Z oczu, na piękną twarz deszcz obfity puszczały.

Tem czasem po czekaniu długiem pożądany

Ukazał się na niebie piękny świt rumiany;

Ona też munsztuk w gębę włożyła koniowi

Tam, gdzie się pasł i wsiadszy, jachała ku dniowi.

9

Jeszcze beła niewiele stamtąd ujachała,

Gdy na koniec gęstego lasu przyjachała,