Jedni w długą1370, a drudzy poprzek uciekają,
Ci się w dołach, ci w lesie, ci po chróstach tają.
Tak się niemiłosiernie Orland w on dzień stawił,
Że, by mógł, jednegoby żywo nie zostawił.
62
Ośmdziesiąt ich — bo właśnie tak najdzie w Turpinie,
Kto czyta jego księgę — namniej ze sta ginie.
Nakoniec się obrócił po onem pogromie,
Gdzie serce Zerbinowi drżało niewidomie.
Jako mu beł rad Zerbin, by nie wiem jakiemi,