Na ostatek się w hełmy, w twarz prawie uderzą.

Drzewa onych tak ciężkich razów nie strzymały

I na tysiąc trzask poszły i w niebo leciały.

83

Musiały drzewa, groty musiały pomylić,

Bo się sami rycerze nie chcieli nachylić;

Znowu się wielcy gońcy do siebie wracają

Z ułomkami, co całe po gałki zostają.

Tak rycerze przywykli mieczom i żelazu,

Złamawszy wielkie drzewa do piewszego razu,