86

Bierze go w pas i to go wielkiemi siłami

Pchnie od siebie, to go zaś potargnie rękami

Do siebie i biedzi się i z niem się morduje

I co się z wodzą jego dzieje, nie pilnuje.

Orland się, jako może, na siedle opiera

I fortelów swych patrzy i sam się w się zbiera

I ściągnie rękę jego koniowi do grzywy

I zedrze uzdę z niego, końca boju chciwy.

87