I coraz tak go gryzły żale niepojęte,

Mdłe serce zimną ręką czuł w sobie ujęte;

Na ostatek myśl i wzrok w popisane skały

Tak wlepił, że się i sam zdał być skamieniały.

112

Ledwie co żywy został: tak się był onemu

Wszytek dał w moc, nieszczęsny, żalowi wielkiemu —

Temu, który doświadczył, dać wiarę możecie,

Że nad tę niemasz więtszej żałości na świecie —

Broda mu na pierś spadła, czoło pochylone