Tem czasem białagłowa ręce rozwiązała

Młodzieńcowi i jako najlepiej umiała,

Oblokła go we zbroję, tarcz mu zawiesiła

Na ramieniu, bronią go dobrą opatrzyła.

18

On się mści, swoją wielką krzywdą urażony,

I tak lud pospolity siecze potrwożony,

Że u każdego dobre mniemanie o sobie

Zostawuje dzielnością swoją w onej dobie.

Już beło złote koła słońce utopiło